Początki z kotem

Wiele z kotów ma małe problemy z gryzieniem i drapaniem właścicieli gdy dorastają. Skąd się jednak bierze ten mały problem?

Koty większość rzeczy jakie stosują w dorosłym życiu wynoszą z dzieciństwa. Nie znaczy to, że nie można ich czegoś oduczyć, jednak z czasem staje się to coraz trudniejsze. Wiele z kotów podczas zabawy czy nawet głaskania zaczyna nas podgryzać lub drapać. Koty nie widzą w tym nic złego, jednak jest to zły nawyk, którego uczą się jako maluchy. Wynika to z tego, że pozwalaliśmy im się atakować za dzieciaka. Jak zatem bawić się z młodym kotem nie dając się atakować?

Nie jest to jakaś wielka teoria, wystarczy jedynie zabierać rękę, gdy młody kot próbuje nas atakować lub podgryzać. Może i w dzieciństwie wydaje się to nie winne, bo co nam mogą zrobić takie malutkie ząbki lub pazurki. Jednak z czasem kot rośnie i nie zdaje sobie sprawy, że potrafi już zadać nam tymi samymi pazurami ból. Ważne jest więc, by już za młodu nie uczyć kota tego małego nawyku.

Co jeżeli jednak jest już za późno i nasz kot nie rozróżnia przez nas zabawy od zadawania bólu?

Tutaj do zabawy wchodzi spryskiwać ustawiony na mgiełkę. Gdy tylko nasz kot zacznie nas gryźć należy lekko spryskać go mgiełką wody, przez co kot przestanie robić to co robił dotychczas, a będzie skupiony na tym, by nie być mokrym. Zazwyczaj tydzień takiej mgiełki wystarcza do tego, by kota oduczyć takiego zachowania, gdyż będzie kojarzył gryzienie z mgiełką wody, ale czasem zdarzają się też twardsze przypadki, które nie dadzą tak łatwo za wygraną. Ważne jest też, by nie prowokować kota do atakowania nas, sami dobrze wiemy co drażni naszego kota, więc zachowań prowokujących powinniśmy unikać.

Nabu, który często pokazuje brzuszek, jednak głaskanie go po nim, nie jest najlepszym pomysłem, gdyż może zakończyć się pazurkami.

Kocie spacery

Czy koty powinny wychodzić na spacery, a jak tak to jaki sposób spacerów jest najpoprawniejszy?

Prosta sprawa, kot wychodzący na spacer, dla większości nic nadzwyczajnego, dla niektórych natomiast wielki powód do oburzenia. Jak zatem najlepiej robić, by kot wychodził na spacery, a jednocześnie był bezpieczny i nie wpadł pod żaden pojazd? Niby odpowiedź wydaje się prosta, wystarczy smycz. Jak jednak przyzwyczaić zwykłego kota siedzącego w domu?

Wpierw należy, co może wydać się lekko zabawne, zacząć uprawiać spacery po domu w smyczy, by kota przyzwyczajać do noszenia jej i swobodnego chodzenia. Następnie, by kot nie dostał jakiegoś wielkiego szoku od natłoku rzeczy, które dzieją się na zewnątrz trzeba wychodzić na spacery 5 minutowe, np. na klatkę lub przed dom. Z czasem możemy te spacery wydłużać, ważne jest, by kot z początku miał regularne wyjścia, najlepiej codziennie, przez to łatwiej będzie mu się przyzwyczaić do panujących na zewnątrz warunków.

Na początku będziemy widzieli dziwne zachowanie kota w stosunku do tych wyjść. Będzie ono wręcz mocno sceptyczne, ale nie martwcie się z czasem i to zachowanie przechodzi, a kot bierze taki spacer jako rutynę i z chęcią wychodzi na codzienne przechadzki. Ważne jest też, by z początku udawać się z kotem w zaciszne miejsca, np. do lasku, by nie był rzucony od początku w tłok miasta.

Tami na spacerze do weterynarza

Jak poprawnie doradzać w internecie?

No tak… Wielcy dobroduszni pomocnicy, co to zawsze wyciągną to Was pomocną rękę, by doradzić Wam jak poprawnie zajmować się Waszymi pupilami. Jednak, czy ich porady faktycznie mają pozytywne skutki?

Wiele osób w internecie w sekcjach komentarzy wybucha swoimi pięknymi poradami jak to powinno się zajmować zwierzakami. Najczęściej nawet mają rację w tym co mówią, jednak sam sposób przekazywania wiedzy pozostawia wiele do życzenia. Na ten przykład weźmiemy sobie zwyczajny pościk z kotem, który to przykładowo jest wypuszczany na zewnątrz. Na grupce Kitki Płaczki takie posty to właściwie codzienność, ale nas nie interesuje sam post, lecz sekcja komentarzy znajdująca się pod nim. Przy każdym takim poście znajduje się wielkie oburzenie osób, które to są przeciwnikami wypuszczania kota na zewnątrz, a dodatkowo jeszcze dorzucą w swoim oburzeniu informację o tym, że kot pewnie nie został wysterylizowany i jest karmiony gówno karmą. No i tutaj pora przeanalizować jak widzi to osoba trzecia, która załóżmy nie posiada faktycznie tak wielkiej wiedzy o kotach jaką posiada osoba pisząca taki komentarz. Osoba trzecia widzi to jako zwykły atak, co wiąże się z tym, że odbiera taką informację jako coś co wypłynęło z ust osoby prymitywnej. Zamiast odbierać taką informację jako cenną wiedzę odbiera ją jako coś co wręcz ją rozśmieszy, bo „he he jakiś cymbałek się pulta w komentarzach”. Wiedzę należy przekazywać rozsądnie i tym, którzy faktycznie jej pragną, bo w przeciwnym wypadku jesteście bardziej szkodliwi niż pomocni w swoich działaniach.

Jak zatem to robić poprawnie?

Ponownie wracamy do danej sytuacji, którą opisałem powyżej. Ten sam pościk. No ewidentnie nie podoba nam się jego treść. Jak zatem przekazać innej osobie, że kota nie powinno się przykładowo wypuszczać samopas na dwór? Nie wylewamy z siebie smutków i żali, lecz najzwyczajniej w świecie odsyłamy do źródła, z którego można się dowiedzieć pouczających rzeczy i nie chodzi mi tutaj o jakieś strony z obszernymi opisami, których i tak nikomu się nie chce czytać, tylko najlepiej zachęcić taką osobę, do odbycia rozmowy z drugim człowiekiem, który faktycznie zajmuje się takimi sprawami i potrafi miło i logicznie taką wiedzę przekazać nie zanudzając i nie zniechęcając przy tym rozmówcy. Przykładowo sam Kitku Płaczku posiada możliwość napisania do niego prywatnej wiadomości, gdzie sztab ludzi jest specjalnie przeszkolony do tego jak taką wiedzę przekazywać. Jest także wiele innych organizacji i profili, które także mają otwarte chaty i zawsze chętnie wytłumaczą za darmo jak obchodzić się ze zwierzakami.

Atakowanie rozmówcy lub narzucanie mu własnego myślenia bez jego własnych chęci jest wręcz hańbiące dla osób, które faktycznie są od tego, by pomagać w sposób racjonalny. Jeżeli ktoś sam z siebie nie chce uzyskać takiej informacji, to jedynie zniechęcacie go do pytania doświadczonych osób, bo pokazujecie z jak wielkim hejtem może się spotkać, przez co nie pomożecie żadnemu zwierzakowi.

By daleko nie szukać przedstawiam przykład wypowiedzi jednej z użytkowniczek dzisiaj.

Jak powstał Kitku Płaczku?

Kitku Płaczku, stronka o memikach i różnych słodkich kotkach, strona nie wyróżniająca się niczym szczególnym w internecie, a jednak, jakimś cudem znajdujesz się właśnie na jej własnym blogu i czytasz ten oto wpis. W jaki sposób, więc coś tak banalnego może stać się nagle tak „popularne”, by ludzie chcieli oglądać zawarte na stronie treści?

Wszystko zaczęło się 2 lata temu, niby nic takiego, mała niewinna stronka chciała sobie zaistnieć w internecie. Wraz ze znajomą, która była wielbicielką memików z płaczącymi kotami postanowiliśmy, że założymy sobie fanpage o nazwie Kitku Płaczku, by najzwyczajniej w świecie wrzucać tam sobie memiki z płaczącymi kotkami. Oczywiście po wbiciu jakimś cudem pierwszych 100 polubień najzwyczajniej w świecie znudziło się nam to i zapał przygasł. Porzuciliśmy pejka na cały rok.

Po roku innych zajęć sam postanowiłem znów for fun powrzucać kolejne memiki ze śmiesznymi kotkami. Co się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Strona momentalnie zaczęła zyskiwać coraz to większe zasięgi, aż wreszcie uzyskała swój pierwszy tysiąc polubień, co jak dla mnie wydawało się sporym sukcesem, skoro wiedziałem, że tego typu stron jest masa. Jakiś czas później doszedłem do wniosku, by może założyć miejsce, w którym to inni także będą mogli dzielić się zdjęciami memików z kotami. Tak oto powstała mała jak na ten czas grupka Kitki Płaczki. Powoli to wszystko się rozwijało, a ja widziałem także, że pochłania to coraz więcej mojego czasu, więc postanowiłem znaleźć jakąś pomoc w prowadzeniu tego wszystkiego. Od stycznia do sierpnia strona z 1000 polubień uzyskała ich ponad 25000. Gdzie dla mnie osobiście wydawało się to szczytem możliwości, ale cieszyłem się z tego, że stworzyłem fajną społeczność oraz mam naprawdę spoczko ekipę do pomocy przy tym wszystkim. Na tamten czas było nas 5 osób, które jakoś zarządzały tym wszystkim i świetnie się ze sobą zgrywaliśmy, ale wiadomo, wszystko co piękne nie trwa wiecznie. Wciąż czułem, że pochłania to zbyt wiele mojego czasu prywatnego, a jednocześnie dalej chciałem rozwijać tę społeczność, więc z biegiem czasu rozwijała gdy rozwijała się i strona i grupa, postanowiliśmy przyjmować to coraz to więcej osób do pomocy. Aktualnie nad tą jakże niepozorną i malutką stroną i grupą pieczę sprawuje 30 osób, a społeczność wciąż się rozrasta. Dzięki tej oto społeczności pomogliśmy zebrać masę pieniędzy i środków pomocy dla schronisk, za co wszystkim jestem ogromnie wdzięczny, gdyż nie sądziłem, że takie proste coś, jak zwykłe memy z kotkami może przyczynić się do tak wielkich rzeczy.

Chciałbym osobiście w tym poście podziękować wszystkim, którzy pomagali i wciąż pomagają w rozwijaniu tej społeczności, a także tym, którzy poprzez zakupy naszych ubrań lub bezpośrednio przelewając środki dla schronisk pomagają zwierzakom.

Może historia ta nie jest zbyt porywająca i nie jest tym czego mogliście się spodziewać, jednakże pokazuje, że z czegoś niewinnego, można uzyskać coś wspaniałego, więc jeszcze raz. Dziękuję.

Zdjęcie przedstawiające kitkowego moderatora pracującego nad dobrem społeczności

Jaka zabawka dla kota najlepsza?

Zabawki dla kotów mają różne formy od myszek i kulek przez tunele, aż na laserach kończąc. Jednak, która z tych zabawek najbardziej rozrusza naszego pupila? Przyjrzyjmy się temu co nieco.

Młode koty zazwyczaj są bardzo ruchliwe i bawi je dosłownie wszystko co się rusza, więc w przypadku młodych kotów zalecane są zwykłe materiałowe myszki, bądź kulki oklejone sznurkiem, dzięki temu będą sobie ćwiczyły ząbki oraz pazurki. Wiadomo, nie jest to zastępstwo za drapak, ale taki dodatek.

Co natomiast ze starszymi osobnikami?

Te często już są rozleniwione i ruszyć taki kawał sadełka to dla nich wyczyn. Zwłaszcza takie rozleniwienie może pojawić się u kota po sterylizacji. Wtedy pojawiają się dwie opcje. Jedna z nich jest dość poważna, gdyż jednego kota może ożywić np. drugi kot, lecz wtedy musimy się liczyć z opcją przygarnięcia drugiego kota, wiadomo, pociecha w domu podwójna, lecz tutaj potrzeba jednak liczyć się z faktem utrzymania i zadbania także drugiego kota.

A co w przypadku gdy nie chcę mieć kolejnego kota?

No to tutaj stawia się najczęściej na klasykę, czyli laser. Nawet najbardziej leniwy kot się nie oprze tej małej czerwonej kropce. Lasery dzielą się na dwie kategorie, automatyczne oraz zwykły klasyczny laser w pisaku. Co do tych pierwszych są one odradzane, gdyż przypadkiem mogą zaświecić kotu lub komuś innemu w oczy, co może zakończyć się tragicznie, dlatego najlepiej używać klasycznego lasera i samemu kontrolować czerwoną kropkę, nie dość, że będzie to o wiele bezpieczniejsze to w dodatku więcej czasu poświęcimy naszemu kotu, a pamiętajmy, że czas to jedyna ulotna rzecz.

Tami i Nabu bawią się laserem